Barbra Streisand

 

„Barbra Streisand”?
 
Dzisiaj historia trochę inna niż poprzednie. Opowiemy o tym, że cover niekoniecznie musi nosić znamiona artystyczne, bo jego funkcja użytkowa jest równie istotna. Będzie więc o piosence -zjawisku. „Barbra Streisand”? „Gotta Go Home”? A może „Hallo bimmelbahn”? No właśnie, spróbujmy wyjaśnić tę zagadkę od początku. Czyli od tyłu.
 
Od roku w światku klubowym, ale też w wielu stacjach radiowych,  triumfy odnosi piosenka pod zwodniczym tytułem „Barbra Streisand”.  Zwodniczym, bo nie mającym nic z tą artystką wspólnego.  A dlaczego utwór jest taki popularny? Proste – jego producentem jest uznany w środowisku muzyki klubowej Armand Van Helden.  Ten amerykański muzyk zasłynął głównie dzięki udanym remiksom znanych piosenek, doprowadzając je na szczyty list przebojów muzyki.  Tym razem mamy także do czynienia z remiksem, który powstał w ramach projektu Duck Sauce. 

 Zapewne współcześni fani tego przeboju nie wiedzą, że ten utwór był już hitem  w latach siedemdziesiątych.  Wykonywał go niezwykle w tamtym czasie popularny zespół Boney M.  Przyjazd tej międzynarodowej gwiazdy na festiwal w Sopocie był wielką sensacją i otarciem się naszego zaścianka muzycznego o wielką sztuką estradową. 

Z  perspektywy czasu ten zachwyt z powodu przyjazdu wielkiej gwiazdy jest trochę żenujący, bo wszystko to, co wtedy wykonywał ten 4-osobowy czarnoskóry kwartet,  było lekko obciachowe. Ale wtedy była inna rzeczywistość, więc nie ma co się wstydzić, że nie tylko my Polacy, ale niemalże cały świat,  oszalał na punkcie tego zespołu. Ich wersja piosenki nosiła tytuł „Gotta Go Home” i przez wiele lat królowała na parkietach. Pewnie jeszcze dziś można ją usłyszeć na weselach.  Tak więc dzięki Boney M możemy  dziś bawić się na dyskotekach przy tej muzyce. Ale zaraz, zaraz. Dlaczego dzięki Boney M? Okazuje się, że ten zespół także wykonywał cover! 
 
Pierwszym wykonawcą piosenki był niemiecki zespół Nighttrain, a piosenka nosiła  tytuł „Hallo bimmelbahn”. 

I w ten sposób kończymy historię o tym,  jak zrobić coś z niczego. A tak naprawdę chodzi tu o coś znacznie więcej, bo covery to podtrzymywanie przy życiu starych, często zapomnianych piosenek.  I może rzeczywiście warto sięgać po sprawdzone hity zamiast tworzyć piosenki bez sensu.
 
Wojciech Wądołowski