September

“September”

September„, czyli jedna z bardziej znanych piosenek zespołu Earth, Wind & Fire.  Muzykę do piosenki skomponowali dwaj członkowie zespołu, Maurice White i Al McKay do tekstu autora wielu przebojów Allee Willisa. Piosenka znakomicie wpisała się w dyskotekową atmosferę lat 70. ubiegłego wieku i bardzo szybko stałą się wielkim hitem.

Co prawda w pewnych środowiskach utwór ten uchodził za, delikatnie mówiąc, obciachowy, jednak historia, jak zwykle, pokazała, że śmieje się ten, kto się śmieje ostatni – wykonania innych artystów przedstawiły tę piosenkę w zupełnie innym świetle. To historia bardzo podobna do losu piosenki How Deep is Your Love.

Phats&Small, brytyjski duet muzyki tanecznej, dokonał drobnego zabiegu liftingu. Ich propozycja to nie tylko zwykły remix, mający na celu uwspółcześnienie utworu, bo w drugiej części pozwolili sobie na kilka nowatorskich zabiegów. Takie zabawy ze starymi piosenkami są imponujące i efektowne, a przede wszystkim potrzebne dla kultywowania wartościowej przeszłości.

Tradycję słyszymy także w nagraniu big bandu Gordona Goodwina. Oprócz przypomnienia nam piosenki sprzed lat, jest też tutaj nawiązanie do dobrej tradycji orkiestr rozrywkowych, święcących swoje złote czasy w I połowie minionego wieku. W tym nagraniu słuchać też  kontynuację stylistyki Quice’a Jones’a, w czym niewątpliwie pomaga śpiewająca tutaj Patti Austin. Ta wokalistka drugiego planu, biorąca udział w wielu głośnych projektach muzycznych, współpracująca często z Jonesem, tutaj także zachowuje powściągliwość.

Zawsze ciekawiło mnie trochę inne spojrzenie wykonawców, kształtujących się w odmiennych kręgach kulturowych. Artyści azjatyccy potrafią coverom dodać trochę przypraw, których nie znamy, choć niestety coraz więcej jest muzyków, starających się dogonić poziom zachodnich potęg muzycznych, co najczęściej kończy się mało interesująco. Nagranie  Asako Toki, co prawda nie ma kolorytu azjatyckiego (za wyjątkiem akcentu wokalistki), jest jednak na tyle nowatorskie i stylowe, że warto go posłuchać.

Ta sama artystka powraca do nas z inną, jeszcze ciekawszą wersją. Tu ścieżka wokalna jest  właściwie taka sama, natomiast dodanie nowego akompaniamentu tworzy zupełnie nową jakość. To wersja bardzo artystyczna i raczej dla trochę osłuchanej publiczności. Znakomite.

Można się tylko cieszyć, że są artyści, którzy potrafią z typowo popowego przeboju zrobić coś znacznie więcej. Brian Bromber tak mocno zatarł ślady, że ktoś, kto nie znał pierwowzoru, raczej nie domyśli się, z jakich korzeni wywodzi się utwór. A przecież Bromber kompletnie nie zmienił linii melodycznej piosenki, jedynie pozwolił sobie na uszlachetnienie materii.

Na zakończenie zostawiłem nagranie wymykające się wszelkim klasyfikacjom.

Piosenka nagrana przez amerykański duet Pomplamoose  pozornie jako zabawa, nagrana domowym sumptem, z udziałem tylko 2 osób. W dodatku zaśpiewana tzw. białym głosem. I w tym szaleństwie jest właśnie metoda, bo to dowód na to, że skromnymi środkami też można coś wyczarować. Duet umieszcza swoje wykonania coverów w internecie i sprzedaje za symbolicznego dolara. W ten sposób ci kreatywni muzycy sprzedali już 100 tys. piosenek i zainteresowali dwa duże koncerny udziałem w ich reklamach. Prawda, jakie to proste? Wystarczy tylko mieć dobre pomysły.  No właśnie, dobre pomysły!  

Wojciech Wądołowski

grudzień, 2012