Your song

„Your song”

Ta piosenka to dobry przykład nośności tytułu. Większość przebojów  znajdujących się na liście wszechczasów kojarzona jest doskonale po tytule, jak na przykład „Imagine”, czy „Knocking on the heaven’s door”. I na tym chyba polega siła piosenki: słyszymy tytuł i od razu wiemy, o jaki utwór chodzi ; albo odwrotnie: pierwsze dźwięki od razu kojarzymy z konkretnym tytułem. Jest jednak na liście piosenek wszechczasów zaledwie kilka utworów, które mogą być rozpoznane dopiero po kilku taktach muzyki, bo sam tytuł niewiele mówi. Do takich właśnie piosenek należy „Your song” autorstwa Eltona Johna i Berniego Taupina. Ten duet stworzył wiele wspaniałych piosenek, ale jak twierdzi sam Elton, „Your song” jest najlepszą piosenką miłosną, jaką udało im się napisać. 

Pomimo sędziwego, 40-letniego wieku, piosenka ma się bardzo dobrze – cały czas jest wykonywana przez jej kompozytora jako jedna z jego wizytówek. Z drugiej strony ta piękna ballada ciągle jest inspiracją dla wielu wykonawców i można powiedzieć, że jest częścią naszego życia – towarzyszy nam w filmach i w ważnych wydarzeniach towarzyskich. Przykład?  Ellie Goulding w swoim debiutanckim albumie nagrała „Your song”,  wprowadzając  piosenkę na szczyty brytyjskich list przebojów. Ta wersja jest trochę inna niż większość poprzednich, lekko ekscentryczna, ale też ciekawa. Okazuje się, że ludzie tęsknią za najprawdziwszymi emocjami, a tych w wykonaniu Ellie jest sporo. Zresztą najlepszym potwierdzeniem skuteczności trafiania do ludzkich serc jest zaproszenie od samej Królowej Brytyjskiej – ta piosenka w wykonaniu Goulding towarzyszyła pierwszemu tańcowi na przyjęciu ślubnym księcia Williama wiosną 2011 roku.

Wśród wielu  wersji powstałych na przestrzeni 40 lat wyróżnia się jedna z pierwszych propozycji – wykonanie Alla Jarreau. Tutaj muszę się przyznać, że właśnie ta interpretacja skłoniła mnie do napisania tego felietonu. All Jarreau już dawno przyzwyczaił nas do niekonwencjonalnego podejścia do śpiewanych przez siebie piosenek. Tak jest też i tym razem:  przepiękna aranżacja i to  czarowanie głosem. Za każdym razem podziwiam u tego wokalisty, z jakim pietyzmem podchodzi do coverów – muzycznie i tekstowo jest to właściwie wiernie zaśpiewana piosenka, jednak za każdym razem All dodaje to coś, co świadczy o jego rozpoznawalności. Tutaj urzeka,  oprócz znakomicie poprowadzonej dramaturgii, nastrojowa wokaliza na samym początku.

Podobnie potraktował tę piosenkę Harry Connick Jr. Podobnie, czyli po swojemu, bo tu słyszymy wersję swingującą. Ktoś mógłby powiedzieć, że w tej interpretacji nie ma nic odkrywczego. Tak,  zgadzam się ale pod warunkiem, że najpierw zgodzimy się, że zagranie znanej piosenki  w nowej stylistyce jest zabiegiem banalnym. Gdyby było to takie proste, to mielibyśmy wiele bardzo różniących się wersji coverów, a tak nie jest. Dlatego każda udana próba zmian konwencji zwraca uwagę.

Od wielu lat „Your song” jest ulubioną piosenką twórców filmowych: trzeba widza jeszcze bardziej wzruszyć?  dajmy ckliwą piosenkę. Najnowsza odsłona tej piosenki pojawiła się w kreskówce „Gnomeo i Julia” w dodatku w wykonaniu samego Eltona. Jednak niezwykle interesującą wersję stworzono w filmie „Moulin Rogue”, w  filmie, który opiera się na mistrzowskich, bardzo nowatorskich wykonaniach wielu coverów. Co prawda,  wspólnym mianownikiem wszystkich wykonań piosenek z tego filmu jest niesamowita komercja, sztab ludzi,  który doprowadzili do ostatecznego kształtu piosenek, jednak w kontekście wspaniałego efektu nie ma to większego znaczenia. Tak samo jest z naszą piosenką w wykonaniu Ewana McGregora. Zachwycające,  jak aktor potrafi zaśpiewać. To wykonanie jest, podobnie jak cały film, formą pastiszu, który został  zasygnalizowany zabawnym dialogiem aktora z Niccole Kidman poprzez użycie fragmentu tekstu piosenki do  wyznania uczucia.   

Na zakończenie zazwyczaj zostawiam coś specjalnego. Tak jest też i tym razem, ale w tym przypadku należy się dodatkowe wyjaśnienie. Propozycja Mike Skinnera może nie jest wybitna pod względem wokalnym, urzeka jakąś niezwykłą magią.

Tak naprawdę nie wiadomo, czy wersja Skinnera jest wygłupem, czy rzeczywistym pokazaniem emocji. Nie ma to większego znaczenia jeśli przekaz trafia do słuchacza i w dodatku wzrusza. Przecież miłość ma tyle odcieni, że można ją przekazać na swój, niebanalny sposób.

 

Wojciech Wądołowski

grudzień, 2011 r.